Japoński notatnik

Podczas mojej ostatniej wizyty w Krakowie, miałam okazję zobaczyć osobiście wszystkie najważniejsze nagrody,  jakie Andrzej Wajda otrzymał za swoje filmy. Kiedy stanęłam oko w oko z Oskarem, jego blask zawrócił mi w głowie i postanowiłam napisać o reżyserze, na którego filmach wychowało się  moje pokolenie. Niestety okazało się to niemożliwe . Format bloga nie pozwala objąć całej postaci w sposób na jaki zasługuje. Postanowiłam więc skupić się na pewnym małym, ale jakże ważnym fragmencie z życia Mistrza.

Japonia, którą był zafascynowany i którą odwiedzał siedmiokrotnie, odwzajemniła mu się  równie mocno. Podczas swoich wizyt notował, szkicował, zapamiętywał tak długo, aż Japonia została „jego Japonią „. Szkicowanie stało się funkcją  pamięci. Tak, podczas podróży do kraju kwitnących wiśni powstało 14 notesów. Stanowią one opowieść nie tylko o Japonii, ale także o ich autorze, jego odkryciach i inspiracjach. Pierwsze prace powstały w roku 1970, jednak czas największej fascynacji ” japonizmem” to lata 1987-1989.

W tych to latach filmy Andrzeja Wajdy były już bardzo dobrze znane japońskiej publiczności.Pierwsze filmy zaprezentowane w 1958 roku to „Popiół i diament” , oraz „Kanał „.Wszystkie późniejsze filmy, również świetnie przyjęte, jak m.in. ” Brzezina ” , ” Ziemia obiecana” i „Tatarak” , a także „Człowiek z marmuru ” i ” Człowiek z żelaza”, potwierdziły tylko, że Andrzej Wajda jako artysta na wskroś polski niesie przekaz tak bardzo uniwersalny. Uznanie jakim został obdarzony zostało potwierdzone Nagrodą Kyoto w 1987 roku. Jest to odpowiednik Nagrody Nobla, a Andrzej Wajda otrzymał ją w dziedzinie sztuki. Nagroda Kyoto, obok  wymiaru prestiżowego, niesie za sobą także finanse. Odpowiednik 450 tys. dolarów to kwota niebagatelna. W całości, po uzgodnieniu z małżonką Krystyną Zachwatowicz- Wajdą, Mistrz postanowił przekazać ją na budowę Muzeum Japońskiego. Budynek miał stanąć w Krakowie, gdzie w 1944 roku Wajda jako młody człowiek zachwycił się pierwszy raz w życiu sztuką Japonii. Było to w Sukiennicach, gdy obecni jeszcze w Krakowie naziści, zorganizowali wystawę kolekcji drzeworytów japońskich należących do Feliksa ” Mangghi ” Jasieńskiego, znanego kolekcjonera sztuki.

Inicjatywa powstania muzeum spotkała się z aprobatą i swoje wsparcie merytoryczne a także finansowe zaproponowali min. japoński dystrybutor filmów Wajdy, architekt, który przekazał autorski projekt, a także wielu ,wielu darczyńców. W akcję zbierania pieniędzy włączyła się np. znana dziennikarka Cheiko Akiyama. Muzeum stanęło nad Wisłą , na przeciw Wawelu, a wstęgę uroczyście przecinał w roku 1994 Lech Wałęsa. Nosi ono symboliczną nazwę „Manggha”, i stanowi dzisiaj Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej.Jest to jedyna taka instytucja w Polsce , warto umieścić ją na swojej liście – must be.

Jedną z najcenniejszych części kolekcji, jest zbiór szkiców i rysunków Andrzeja Wajdy. Znajdziemy tam również wiele innych ciekawych ekspozycji stałych i czasowych. Jednak nie samym muzeum” Manggha” żyje. Popularyzując sztukę w sposób interdyscyplinarny, stanowi ona centrum kultury propagujące wiedzę na temat Japonii i Dalekiego Wschodu.

Podczas mojej wizyty przetoczył się obok tłum przedszkolaków. Oglądały japońskie miecze. Pani przedszkolanka opowiadała im o życiu w Japonii , o Samurajach i Cesarzach. Słuchały z taką uwagą , że pomyślałam, kiedy uwolnią swoją energię i czy w ruch pójdą miecze świetlne?

Okazało się , że to nie pierwsza wizyta dzieci w tym muzeum. Były już w teatrze japońskim, a w ubiegłym roku uczestniczyły w Japońskim Dniu Dziecka.

Obok sal ekspozycyjnych znalazłam sklepik japoński w którym można np. zapoznać się z ofertą wydawnictwa Muzeum Manggha. Zapoznałam się, i zakupiłam przepiękny album o sztuce japońskiej w polskich kolekcjach.

Oszołomiona miejscem, trafiłam na koniec do Caffe Manggha. Pyszna herbata japońska, przygotowana zgodnie ze sztuką szkoły herbaty Urasenke, zachwyca. Aromaty uwalniające się ze specjalnych naczyń koją rozszalałe emocje. Po wizycie w tej bardzo ascetycznej ale zarazem inspirującej przestrzeni mam dwa nowe pragnienia. Natychmiast jechać do Japonii, oraz opanować całą filmografię Mistrza.

Chyba przyjdzie mi zacząć od tego drugiego, jednak marzenia stanowią nieodłączną część naszego życia.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *