Powroty, czyli sama do siebie.

dnia

Ile razy zdarzało się Wam porzucić  to , co postanowiliście , że będzie trwało wiecznie ? Ile razy podejmowaliście próbę pokonywania własnych słabości ? Mnie słomiany zapał nie opuszcza. Nie umiem znaleźć przyczyny, jednak nieustannie wierzę, że tym razem się uda. Oczywiście nie dzieje się tak ze wszystkimi aspektami mojego życia. Na szczęście !

Konsekwencja w pracy, poukładany dom, nieustanny rozwój . Brzmi jak zaprzeczenie poprzedniej tezy? Niestety moja mobilizacja kończy się w momencie kiedy zabieram się za rzeczy wyłącznie moje. Dla siebie nie starcza mi zapału. Podobnie miało stać się z blogiem . Ledwie powstał, a już zabrakło mi czasu i konsekwencji. Mimo wsparcia, odłożyłam pisanie na bok, wykręcając się brakiem czasu i koniecznością zajęcia się ważniejszymi sprawami. Jestem obecnie w momencie, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem i wydaje się, że powrót do kawiarenki jest możliwy. Pisanie sprawia mi ogromną radość. Jeżeli ktokolwiek skorzysta z informacji które uda mi się zdobyć, przyjemność będzie podwójna. Jestem bardzo ciekawa świata, chciałabym wszystkiego dotknąć, posmakować , zobaczyć. Na końcu podzielić się tym z osobami, które oczywiście zechcą mnie posłuchać. Na codzień, prowadzę mały pensjonat w Borach Tucholskich. Mam okazję spotykać wielu bardzo ciekawych ludzi. Kiedy rozmawiamy tak zwyczajnie o życiu, wieczorową porą, przy kieliszku wina, okazuje się , że moi goście są zupełnie wyjątkowi. Mają niesamowite pasje, podróżują, piszą, malują, zbierają zioła . Chętnie dzielą się swoimi wspomnieniami i przeżyciami. Nie wiem czy jestem w stanie im dorównać, ale czy chodzi o rywalizację ? Mam nadzieję, że powrót do pisania będzie przełamaniem moich słabości, a przynajmniej próbą.

Jeżeli uda się, postaram się pomyśleć o sobie dobrze. Potrzebne są nam sukcesy, te małe i te większe. Trzymam za siebie kciuki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *