Wolność czy swoboda

dnia

Nasza wizyta w Abu Dhabi nie ograniczyła się jedynie do zwiedzenia muzeum, o którym wspomniałam wcześniej. Korzystając z okazji wybraliśmy się do miejsca będącego obowiązkowym punktem na mapie turystycznej Emiratów, do Wielkiego Meczetu Szejka Zajida. Nie chciałbym jednak opowiadać o tym największym na świecie, najdroższym, mogącym pomieścić największą ilość wiernych, posiadającym największą kopułę i rzeczywiście bardzo pięknym miejscu. Swoją drogą ciekawe jest to, że nawet żyrandole znajdujące się w środku nie zostały pominięte przez wszechobecną manię wielkości. Pozłacane konstrukcje zostały wypełnione kryształami Swarovskiego, a jedna z nich , jakże by inaczej, stała się największym żyrandolem na świecie. W mojej pamięci pozostanie jednak zupełnie inne wspomnienie.

Wybierając się do kraju arabskiego, należy zdawać sobie sprawę z różnic jakie dzielą nasze kultury. Jedną z bardziej widocznych jest odpowiedni ubiór kobiet i mężczyzn. Tak jak na nikim nie robi wrażenia letni strój męski, tak od kobiet przybywających z zachodu  oczekuje się odpowiedniego okrycia , a najlepiej ” zakrycia” , zależnie od odwiedzanego kraju.Uważam, że korzystając z gościny, należy dostosować się do obowiązujących reguł gry, nie sadziłam jednak, że będzie to ostatecznie tak trudne.

Po rejestracji uprawniającej do zwiedzania Wielkiego Meczetu i po przejściu przez wszystkie bramki bezpieczeństwa, kolejka zwiedzających podzielona zostaje na dwie grupy. Osobno wpuszczane są kobiety, osobno mężczyźni. Sznur męski spokojnie przesuwa się w kierunku świątyni , natomiast kobiety poddawane są wnikliwej obserwacji i ocenie. Dwie arabki decydują , czy długie spodnie , spódnica i przykryte chustą włosy wystarczą aby móc przekroczyć bramy świątyni. W moim przypadku okazały się niewystarczające. Zostałam skierowana do szatni, gdzie rzędem wisiały okrycia nie przypominające niczego, jednak skutecznie osłaniające włosy i całą resztę.

Zawsze ciekawiły mnie kobiety arabskie. Piękne , o wspaniałych oczach, rozsiewające wokół   orientalne zapachy i kryjące pod długimi szatami  najlepsze marki świata , intrygowały mnie od dawna. Ukryte za ciemnymi szybami luksusowych samochodów w Paryżu czy podążające czwórkami za swoim mężem w Dubai Mallu są jednak tylko małą częścią społeczności. W szatni Wielkiego Meczetu miałam okazję spotkać zupełnie inne jej przedstawicielki.

Stojąc z założonymi rękami i pokrzykując na zaplątane w skrzyżowanie galabiji z czadorem turystki, w oczach miały pogardę. Nie wiem, czy religia zabraniała im pomocy drugiemu człowiekowi, czy to zmęczenie milionowym tłumem przewijającym się przez Meczet. Oczy te jednak pamiętam do dziś. Pamiętam także uczucie, kiedy uporałam się z nowym strojem i zamiast podążyć w kierunku zwiedzania stałam z poczuciem odebranej wolności. Moja wewnętrzna siła i moje ja, które z takim mozołem buduję skurczyło się w jednej minucie. Poczułam na sobie ciężar wszystkich złych doświadczeń kobiet kryjących swoje życie w cieniu .

Kiedy wreszcie mogłam zdjąć z siebie to okropne doświadczenie , przyrzekłam  sobie nigdy więcej go nie powtórzyć.

A może, jak uważał Blaise Pascal ” Nie jest dobrze być zbyt wolnym; nie jest dobrze mieć wszystkie dogodności”.

Nie sądziłam , że niedawne doświadczenie utraty wolności powróci do mnie tak szybko. Siedząc w domu z powodu szalejącego wirusa zastanawiam się nad analogią do poprzedniej sytuacji. Tym razem to jednak coś zupełnie innego. Nie czuję ograniczenia wolności a jedynie swobody , która też jest dla mnie jak powietrze, wezmę jednak głęboki wdech i wytrzymam. Jestem w końcu w swoim domu, w swoim kraju i w kulturze, która daje mi wolność.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *